📼 FILIŻANKA (2024) 🔻 🆂ꜰɪʟᴍᴏᴡᴀɴɪ ⑦④

 
serial na podstawie powieści
Roberta McCammona

Na "Filiżankę" trafiłem kompletnym przypadkiem. Od dawna zalegała na „Mojej liście” w SkyShowtime i pewnie nadal by tam gniła, gdybym z nudów nie zajrzał na Filmweb. Tam dowiedziałem się, że to serial luźno - bardzo luźno - oparty na powieści "Stinger" Robert McCammona, znanej u nas jako "Żądlak". I już na tym etapie warto jasno powiedzieć: „luźna adaptacja” to tu eufemizm. W praktyce mamy do czynienia z sytuacją, w której ktoś przeczytał streszczenie książki, po czym postanowił zrobić zupełnie inny serial.

Punkt wyjścia się zgadza. Dwa bezcielesne byty z kosmosu. Jeden „dobry”, drugi „zły”. Dobry przejmuje ciało dziecka, zły skacze z człowieka na człowieka, siejąc śmierć. Tak było w "Żądlaku" i z tego motywu korzysta "Filiżanka". I… to by było na tyle. Cała reszta została wymyślona od nowa, łącznie z bohaterami. Owszem, matka powieściowej Stevie - dziewczynki, w której siedzi obcy - jest weterynarzem i w serialu też nim pozostaje. Tyle że sama Stevie znika, a w jej miejsce pojawia się chłopiec Arlo. Po co? Dlaczego? Nie wiadomo. Najwyraźniej ktoś uznał, że zmiana dla samej zmiany to przejaw twórczej odwagi, no i poszło na grubo.

Największym grzechem "Filiżanki" jest jednak kompletnie zmarnowany potencjał "Żądlaka". McCammon napisał horror sci-fi poruszający wątki społeczne, rasowe, ekonomiczne i rodzinne. Wszystko to osadzone w małym teksańskim miasteczku, które samo w sobie jest pełnoprawnym bohaterem historii. Serial bierze to wszystko, wyrzuca do kosza i w zamian oferuje nam jałową opowiastkę o kosmitach, z historią faceta zdradzającego żonę z sąsiadką w tle. Jeśli to miała być „pogłębiona psychologia postaci”, to ktoś tu grubo przecenił swoje możliwości.

Jedynym jasnym punktem tej produkcji jest Yvonne Strahovski. Problem polega na tym, że nawet najlepszy aktor nie uratuje serialu, który tonie w miałkim scenariuszu. Strahovski robi, co może, ale to trochę tak, jakby próbowała wyciągnąć Titanic z dna nitką do cerowania skarpet.

Całość momentami przypomina najgorsze odcinki "The Walking Dead" - te, w których budżet ewidentnie się skończył, a akcja grzęźnie w lasach i na przypadkowych farmach. Zamiast tętniącego życiem miasteczka dostajemy kilka drzew i dwa obejścia. Jest tanio, biednie i boleśnie prowizorycznie. A co gorsza: w zamian nie ma ani napięcia, ani ciekawej historii, ani przekonujących bohaterów. Poza Iwonką - bo umówmy się - reszta obsady po prostu znika w tle.

Szkoda, bo "Żądlak" to solidny horror sci-fi, który przy odpowiednim budżecie i twórcach z wyobraźnią mógłby być naprawdę porządnym serialem. Tymczasem wyszło coś, co ogląda się z narastającym znużeniem. Do końca dotrwałem wyłącznie z sympatii do Strahovski, którą wciąż ciepło wspominam z rów Hanny z "Dextera" i Sary z "Chucka". Jej bohaterkę w "Filiżance" da się lubić, ale to stanowczo za mało, by poświęcać temu serialowi kilka godzin życia.

Na deser dostajemy jeszcze popis twórczej megalomanii: sezon urywa się bez sensownego finału, bez odpowiedzi, za to z otwartą nie furtką, a wrotami stodoły prowadzącymi wprost do kolejnego sezonu. Sezonu, który - na szczęście - nigdy nie powstanie, bo serial został skasowany. I trudno o lepsze podsumowanie tej historii.

tytuł oryginalny: Teacup
reżyseria: E.L. Katz, John Hyam, Chloe Okuno, Kevin Tancharoen
scenariusz: Ian McCulloch, Francisca X. Hu, Michael A. O'Shea, Zoe Cooper
obsada: Yvonne Strahovski, Scott Speedman, Chaske Spencer, Émilie Bierre, Kathy Baker i inni
kraj: USA
czas trwania: 294 min (8 odcinków)
rok produkcji: 2024
gatunek: horror | sci-fi 🎬 format: serial
ocena: 💀💀💀 3/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

📚 WYSPA TAJEMNIC | Dennis Lehane 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ

📚 ECHO KŁAMSTW | Sylwia Bies 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ

📚 RYCERZ SIEDMIU KRÓLESTW | George R.R. Martin 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ