* NIKOŚ BEZ LUKRU - BATYR OBALA TRÓJMIEJSKĄ LEGENDĘ * Nie jest żadną tajemnicą, że opowieści o mafii dobrze się sprzedają. Swego czasu był boom na wspomnienia ex-gangsterów takich jak "Masa", "Grek" (a właściwie "Cygan"), czy "Szlachet". A jeszcze zanim to było modne i Wydawnictwa zaczęły tę modę wykorzystywać, swoje książki wypuścili "Dziad" i "Słowik". "Autobiografie" byłych gangusów mają jedną podstawową wadę: nie są do końca szczere. Przestępcy dzięki takim publikacjom próbują się wybielić, a jednocześnie pokazać publiczności, jakie to miał jeden z drugim fajne życie. O tym, że to "fajne życie" odbyło się kosztem życia i zdrowia innych, już tak chętnie nie wspominają. Tego typu publikacje trudno więc nazwać literaturą faktu, bo i z faktami nie muszą mieć wiele wspólnego. Najczęściej jest to zlepek prawd, półprawd i kompletnych bzdur. Pod tym względem Spowiedź Nikosia zza grobu Tadeusza Batyra znaczą...