📚 WYSPA TAJEMNIC | Dennis Lehane 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ
◉ WIATR, WILGOĆ I OBŁĘD ◉
Licząc na to, że shit miesiąca mam już za sobą (the Winner is... "Bastion" niezrównanego w swoim kiczu Stefana Króla), sięgnąłem po starą powieść autora, którego autentycznie lubię i szanuję - którego kryminały i thrillery to zawsze swego rodzaju intelektualna uczta i okazja do obcowania z bardzo dobrą literaturą. Niestety, niewiele jest powieści Dennisa Lehane’a, których nie znam. A właściwie do niedawna były tylko dwie: „Rzeka tajemnic” oraz „Wyspa tajemnic”. Znam je jednak z ekranizacji i dlatego te książki zawsze odkładałem na później.
Jednak na SkyShowtime odgrzebałem adaptację „Wyspy tajemnic” i pomyślałem sobie, że może dobrze byłoby przypomnieć sobie ten film Martina Scorsese. Zaraz potem przyszła kolejna myśl: „Przeczytaj wreszcie książkę, gamoniu!”. Jak pomyślałem, tak też zrobiłem, chociaż niemal od razu przypomniało mi się, jak wyglądał finał filmu, i to nieco zmniejszyło frajdę z odkrywania na nowo tej historii. Kurczę, minęło ponad dziesięć lat, odkąd ostatni raz oglądałem „Wyspę tajemnic”, a ja wciąż pamiętam zakończenie.
Niemniej szybko wszedłem w świat Lehane’a, który w „Wyspie tajemnic” zabiera czytelników do lat '50 XX wieku, na Shutter Island, gdzieś w zatoce bostońskiej, na której ulokowany jest Ashecliffe - szpital dla psychicznie chorych przestępców. Ale wiecie, takich ostrych popier*oleńców pokroju Hannibala Lectera czy „Potrójnego” z „Dextera”. Na tę wyspę przypływają właśnie Ted i Chuck - dwaj szeryfowie federalni. Ich zadaniem jest ustalenie, gdzie podziała się jedna z pacjentek, która pewnej nocy dosłownie wyparowała ze swojego pokoju. Co się z nią stało? No właśnie - to ma wykazać śledztwo. Jednak Ted przypłynął tu także z innego powodu. Poszukuje bowiem faceta odpowiedzialnego za śmierć jego żony. Podobno jest on jednym z pacjentów tego szpitala, ale nikt o nim nie słyszał, co sprawia, że Ted zaczyna podejrzewać, iż na wyspie dzieją się bardzo podejrzane rzeczy, w które mogą być zamieszani pracujący tu lekarze…Lehane już od pierwszych stron tworzy mroczną i duszną atmosferę, przesiąkniętą wiatrem i wilgocią, wzbudzającą niepokój oraz przyjemny dreszczyk emocji. Akcja snuje się bardzo powoli, ale to jedna z tych opowieści, przy których nieśpieszne tempo jest wręcz wskazane. Autor stworzył w „Wyspie tajemnic” niezapomniany duet głównych bohaterów, którzy poznają się na naszych oczach, a jednocześnie muszą zmierzyć się ze swoimi demonami, sekretami skrywanymi na wyspie, wszechobecnym obłędem, a także żywiołem w postaci huraganu zmierzającego w stronę Shutter Island.
Mroczna sprawa zaginięcia jednej z pacjentek idealnie współgra z mrokiem żywiołu ogarniającego wyspę. Narracja Lehane’a jest raczej surowa, ale ta surowość doskonale pasuje do tej historii. Samo zakończenie - chociaż według mnie ciut zbyt naciągane - pozostaje jednak mocne i zapadające w pamięć. Do tego dochodzi jeszcze noir’owy klimat, który robi tu ogromną robotę i sprawia, że wspomniany wcześniej dreszczyk emocji przechodzi w lodowate zimno.
Sprawdziłem, jak wygląda dostępność tej powieści, i okazuje się, że na polskim rynku zostały jedynie egzemplarze z drugiego obiegu. Ja mam nowsze wydanie z 2010 roku z nieszczęsną okładką filmową (jak ja nie znoszę okładek filmowych), które lata po Allegro za jakieś chore pieniądze. Ceny zaczynają się od prawie 87 zł, a kończą na 117. Dużo tańsze jest starsze wydanie Świata Książki, które ukazało się w 2004 roku pod tytułem „Wyspa skazańców”. W stanie bardzo dobrym i w twardej oprawie można je dorwać już za niespełna 25 zł. Czy warto? Jeśli wcześniej nie czytaliście książki i nie widzieliście filmu - jak najbardziej. Lehane po raz kolejny pokazał się jako pisarz bardzo dobrze czujący się w thrillerach subtelnych i kameralnych, które wciągają i mocno rezonują w głowie czytelników.
autor: Dennis Lehane
tłumaczenie: Sławomir Studniarz
ISBN: 978-83-7648-234-7
oprawa: miękka ze skrzydełkami



Komentarze
Prześlij komentarz