📼 DOKTOR JUDYM (1975) 🔻 🆂ꜰɪʟᴍᴏᴡᴀɴɪ 𝟠𝟘

 film na podstawie powieści
Stefana Żeromskiego

Są takie filmy, których nigdy bym nie obejrzał, gdybym nie prowadził cyklu Sfilmowani i „Doktor Judym” jest jednym z nich. Przede wszystkim, gdybym rok temu nie przeczytał „Ludzi bezdomnych” Stefana Żeromskiego, pewnie nie dowiedziałbym się, że jest ekranizacja tej powieści. Ale się dowiedziałem, niestety, i to, co zobaczyłem na ekranie… O, X Muzo, ewidentnie ominęłaś Włodzimierza Haupe, bo stworzył jedną z gorszych adaptacji polskich klasyków, z jaką się zetknąłem.

Tak w skrócie: „Doktor Judym” to historia tytułowego Tomasza Judyma - młodego lekarza przepełnionego ideami i pragnącego nieść pomoc ubogim potrzebującym. Zderza się jednak ze ścianą ówczesnej rzeczywistości. Mamy bowiem przełom XIX i XX wieku - czasy rewolucji przemysłowej, gdzie dobro zwykłego pracownika, nieważne, czy robotnika w fabryce, czy parobka na polu, jest niewiele warte. Opieka zdrowotna? Istniała, ale tylko dla tych z kasą. Zwykli ludzie umierali powoli i w fatalnych warunkach, a za ich śmiertelne choroby bardzo często odpowiadali ludzie, dla których pracowali. Taki był świat Żeromskiego i to akurat udało się przenieść Włodzimierzowi Haupe na ekran. Ale właściwie tylko to. Mając do dyspozycji całkiem niezłych aktorów, na czele z Janem Englertem i Jerzym Kamasem, zupełnie nie poradził sobie jako reżyser. Film, zrealizowany z okazji 50. rocznicy śmierci Żeromskiego, wygląda jak dzieło niemalże amatorskie. Fatalnie zrealizowane, przypomina film gościa, który dopiero uczy się fachu reżysera i jest przy tym niezbyt pojętnym uczniem.

„Doktor Judym” to reżyserski chaos, fatalne zdjęcia, jeszcze gorszy montaż i dźwięk zgrany chyba lokówką do włosów, bo na pewno nie mikrofonem. Były takie momenty, że za cholerę nie szło zrozumieć, co aktorzy gadają. Niektóre ujęcia były od czapy, a sekwencje francuskie otwierające film to jakieś nieporozumienie. Całość wygląda jak film niskobudżetowy. Ale taki naprawdę niszowy - gdzie każdą złotówkę ogląda się po dziesięć razy, a mimo to zabiera ekipę do Paryża, by nakręcić kilka ujęć z dupy, które nijak nie wpływają na całość. Przez pierwsze trzy minuty bowiem Englert, Nechrebecka, Gośka Niemen i Agata Siecińska snują się po Paryżu, a w tle leci irytująca muzyczka… A właśnie, muzyka to kolejny nieznośny babol w tym filmie. Co nam mówią te ujęcia z Francji? Absolutnie nic, te sceny nie mają wpływu na fabułę i równie dobrze można było je odpuścić. Jedyna z tego korzyść, że ekipa miała wycieczkę za żelazną kurtynę i tak coś czuję, że głównie o to chodziło. No i był to też zwiastun tego, że będę miał do czynienia raczej z filmem słabym.

I faktycznie, „Doktor Judym” to film bardzo słaby, taki, którego oglądanie jest nieprzyjemnie nużące i o którym chce się bardzo szybko zapomnieć. Problem ze złymi filmami jest jednak taki, że zapadają w pamięć. Mam nadzieję, że ten akurat nie będzie miał tej nieznośnej maniery i szybko ulotni się z mojej głowy.

tytuł oryginalny: Doktor Judym
reżyseria: Włodzimierz Haupe
scenariusz: Włodzimierz Haupe, Andrzej Szczypiorski
obsada: Jan Englert, Anna Nehrebecka, Jerzy Kamas, Małgorzata Niemen, Henryk Bąk i inni
kraj: Polska
czas trwania: 93 min
rok produkcji: 1975
gatunek: obyczajowy 🎬 format: film kinowy
ocena: 💀💀💀 3/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

📚 ECHO KŁAMSTW | Sylwia Bies 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ

📚 RYCERZ SIEDMIU KRÓLESTW | George R.R. Martin 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ

📚 JEST KREW... | Stephen King 🔻🅾ᴘɪɴɪᴀ