📼 ŻYCIE CHUCKA (2024) 🔻 🆂ꜰɪʟᴍᴏᴡᴀɴɪ ⑦⑧
Mike Flanagan to jedno z gorętszych nazwisk współczesnego filmowo-serialowego horroru. Wciąż mam w pamięci jego znakomite adaptacje opowiadań Poego, Jamesa i Jackson w postaci netflixowych seriali: "Zagłada domu Usherów", "Nawiedzony dwór w Bly" i "Nawiedzony dom na wzgórzu". To zresztą jedne z lepszych seriali, jakie Netflix ma w swoim portfolio. W 2024 roku powrócił jednak z produkcją, którą na pewno nie można nazwać horrorem. "Życie Chucka" to magiczna opowieść o zwykłym życiu, które przedwcześnie się kończy. To opowieść o chwilach wartych zapamiętania i o bliskich sercu głównego bohatera ludziach. Tym bohaterem jest tytułowy Chuck, który umiera na glejaka w wieku 39 lat. Na początku widzimy jego senne majaki towarzyszące mu w ostatnich godzinach życia, by w kolejnych aktach przenieść się do przeszłości, do chwil z jednej strony prozaicznych, a z drugiej bardzo ważnych dla Chucka.
Ten film to ekranizacja jednego z lepszych opowiadań Stephena Kinga. Tekst trafił do zbioru "Jest krew..." i to jedna z najcieplejszych i najbardziej wzruszających historii napisanych przez tego autora. Mike Flanagan wiernie przeniósł tę opowieść z kart książki na ekran filmowy, dając świadectwo nie tylko swojej wrażliwości i poszanowaniu tekstu źródłowego, ale i potwierdzając swój kunszt nienachalnej reżyserii. W efekcie powstał bardzo ciepły, ale i smutny dramat o facecie, który przedwcześnie rozstaje się z życiem i bliskimi, ale jednocześnie jego przeżycia sprawiły, że umiera jako dobry, kochający człowiek.
"Życie Chucka" to słodko-gorzka opowieść o zwykłym mężczyźnie, który przeżył niczym niewyróżniające się życie, ale chyba właśnie to jest w tej historii najpiękniejsze. "Życie Chucka" przypomina trochę "Dużą rybę" Tima Burtona, zresztą też na podstawie książki. Ma też coś z "Zakochanego bez pamięci" Michaela Gondry'ego czy powieści "Strzała czasu" Martina Amisa.
Do tego dochodzi całkiem niezła muzyka Braci Newton i gra aktorska na czele z Tomem Hiddlestonem, którego możecie kojarzyć z serialu "Nocny recepcjonista". W obsadzie przewija się też Mark Hamill oraz Nebula z uniwersum Marvela.
Flanagan stworzył nie tylko świetną ekranizację prozy Kinga, ale również bardzo dobry film jako taki. Zresztą to nie była jego pierwsza współpraca ze Stefanem z Bangor. W 2017 roku nakręcił dla Netflixa "Grę Geralda", a dwa lata później "Doktor Sen", czyli kontynuację "Lśnienia", z naciskiem na "Lśnienie" Kubricka. Na tym jednak nie koniec, bowiem tworzy właśnie serial "Carrie" dla Amazona, a mówi się też, że pracuje nad "Mroczną Wieża", również w wersji serialowej, a także nad nową ekranizacją noweli "Mgła". Można więc powiedzieć, że współpraca King-Flanagan zacieśnia się i sądząc po jego dotychczasowych filmach, można mieć nadzieję, że kolejne wspólne projekty obu panów będą równie udane.
reżyseria: Mike Flanagan
scenariusz: Mike Flanagan
obsada: Tom Hiddleston, Chiwetel Ejiofor, Karen Gillan, Mia Sara, Mark Hamill i inni
kraj: USA
rok produkcji: 2024


Komentarze
Prześlij komentarz