📚 THE HOOK AND THE EYE | Raymond Benson 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ
Postać Jamesa Bonda istnieje już od 73 lat. W 1953 roku agent 007 zadebiutował w powieści "Casino Royale", nie był jednak jedynym bohaterem, który wówczas się narodził. Wraz z nim na kartach powieści pojawił się także jego wierny sojusznik - agent CIA Felix Leiter, którego książkowe losy nieco odbiegają od tych znanych z filmów. U Fleminga Leiter zawsze grał drugie skrzypce, jednak w ubiegłym roku (2025) ukazał się kolejny - po "Q. Cząstka strachu" - oficjalny spin-off zasilający uniwersum Bonda. "The Hook and The Eye" to kryminał noir w retro odcieniach, który zabiera czytelnika do Ameryki początku lat 50., a przewodnikiem po tym świecie jest właśnie Felix Leiter - ten książkowy, wykreowany przez Fleminga.
Autorem powieści jest Raymond Benson, amerykański pisarz od lat związany z uniwersum Jamesa Bonda. Napisał m.in. sześć powieści o agencie 007, a także dokonał beletryzacji dwóch scenariuszy filmowych: "Jutro nie umiera nigdy" oraz "Świat to za mało". Tym razem wziął na warsztat prawdopodobnie jedynego prawdziwego przyjaciela legendarnego agenta Jej Królewskiej Mości - Felixa Leitera."The Hook and The Eye" można traktować jako bezpośrednią kontynuację "Żyj i pozwól umrzeć" Iana Fleminga. Niestety nie miałem jeszcze okazji przeczytać tej powieści, więc natrafiłem na pewien spoiler. Ponieważ nie sposób go uniknąć, pisząc o książce Bensona, muszę uprzedzić: w kolejnym akapicie zdradzam istotny element fabuły drugiej powieści Fleminga.
W przeciwieństwie do wersji filmowej, w książce Leiter, w wyniku spotkania z rekinem, traci rękę oraz część nogi. Mówimy o latach 50., więc trudno oczekiwać zaawansowanych protez bionicznych. Zamiast tego otrzymuje prymitywną sztuczną rękę zakończoną szczypcami oraz drewnianą nogę ze skrytką na ostrze. Ten stan głównego bohatera staje się zresztą osią całej historii - "The Hook and The Eye" rozpoczyna się bowiem w momencie, gdy na skutek niepełnosprawności Felix traci pracę w CIA i zatrudnia się w agencji detektywistycznej Pinkertona, która - co warto dodać - istniała naprawdę.
Leiter nie zrywa jednak całkowicie z „Firmą”. Na zlecenie swojego byłego przełożonego ma śledzić Karola Adamskiego - Polaka podejrzanego o szpiegostwo na rzecz ZSRR. Sprawy szybko się komplikują, gdy Adamski zostaje zamordowany na oczach Leitera, a sam detektyw nawiązuje bliższą relację z jego przyjaciółką, Dorą Wysocką. Co ciekawe, Benson buduje swoją historię wokół środowiska polskich imigrantów oraz Amerykanów polskiego pochodzenia. Sięga przy tym po mało dziś znany wątek prometeizmu - ruchu działającego w latach 1918-1939 na rzecz osłabienia ZSRR. Choć po wojnie został on rozbity, a jego członkowie byli prześladowani, Benson przenosi jego niedobitki na grunt amerykański i wplata ich w szpiegowską intrygę. To jeden z najciekawszych elementów powieści.
Mam jednak pewien problem z książką Bensona. O ile sam pomysł na fabułę jest znakomity, o tyle autor - moim zdaniem - nie do końca panuje nad rytmem narracji. Obok dynamicznych, wręcz filmowych scen akcji pojawiają się fragmenty wyraźnie przeciągnięte, skupione na mało istotnych detalach. Szczególnie rzucają się w oczy opisy przemieszczania się bohatera, dostajemy wtedy całe ciągi nazw ulic, które przypominają komunikaty GPS-a, tyle że bez podawania odległości. Jest tego zwyczajnie za dużo, a same spacery po Nowym Jorku - pozbawione żywszego tła - potrafią nużyć.
Nieco lepiej robi się, gdy Leiter i Dora opuszczają Nowy Jork i wyruszają do Teksasu. Wówczas książka skręca w stronę powieści drogi - gatunku, który bardzo lubię. Nie jest to jednak jego klasyczna forma, oparta na spotkaniach z barwnymi bohaterami drugoplanowymi. Tutaj takich postaci jest niewiele, a większość z nich pełni funkcję statystów lub antagonistów. Mimo to sam motyw podróży wypada interesująco i potrafi wciągnąć, podobnie jak główna intryga szpiegowska, osadzona wokół historycznego wydarzenia - ukończenia przez Amerykanów bomby termojądrowej i jej pierwszej próby w listopadzie 1952 roku. Benson umiejętnie wykorzystuje ten kontekst, budując historię wokół mikrofilmu zawierającego plany tej broni.
Powieść Raymonda Bensona jest więc mocno osadzona zarówno w realiach początku lat 50., jak i w świecie wykreowanym przez Iana Fleminga. Autor, bazując na materiałach źródłowych, z powodzeniem rozwija postać Felixa Leitera, nadając mu wyrazisty głos, osobowość i historię godną samego Jamesa Bonda. Gdyby jednak bardziej zdyscyplinował tempo narracji i ograniczył rozwlekłe opisy - zwłaszcza te topograficzne - efekt byłby znacznie lepszy. Mimo tych zastrzeżeń uważam, że Benson to godny kontynuator spuścizny Fleminga, a jego styl pozostaje przyjemny w odbiorze.
"The Hook and The Eye" to zatem powieść nierówna, ale jednocześnie intrygująca - szczególnie dla tych, którzy chcą spojrzeć na bondowskie uniwersum z innej perspektywy. To historia bardziej przyziemna, momentami surowsza, skupiona na człowieku, który musi odnaleźć się na nowo w świecie, który nie do końca ma już dla niego miejsce. I choć nie jest to lektura bez wad, to właśnie ta zmiana punktu ciężkości - z Bonda na Leitera - sprawia, że warto dać jej szansę.



Komentarze
Prześlij komentarz