📼 CARRIE (1976) 🔻 🆂ꜰɪʟᴍᴏᴡᴀɴɪ 𝟠𝟜

film na podstawie powieści
Stephena Kinga

Gdy w 1974 roku Stephen King publikował swój literacki debiut, pewnie nawet nie marzył o tym, że już dwa lata później doczeka się jego ekranizacji. Powieść „Carrie” trafiła w ręce Briana De Palmy i tak mu się spodobała, że postanowił przenieść ją na ekran. Tematem zajęło się studio United Artists, kojarzone przede wszystkim z serią o Bondzie, które wyłożyło na ten projekt zaledwie 1,8 mln dolarów. To niewiele, nawet jak na horror kręcony w drugiej połowie lat 70., i momentami widać to na ekranie. Ale o tym za chwilę. Scenariusz z kolei napisał Lawrence D. Cohen - właściwie debiutant, który ledwie dwa lata wcześniej współtworzył paradokument krótkometrażowy dla Martina Scorsese. Być może dlatego, że był to filmowiec jeszcze nieotrzaskany, a może zadbał o to sam De Palma - tak czy inaczej, pierwsza ekranizacja „Carrie” bardzo mocno trzyma się literackiego pierwowzoru, ale sposób opowiedzenia tej historii przez De Palmę czyni ten film jedną z najlepszych ekranizacji powieści Kinga. Co ciekawe, w późniejszych latach Cohen kilkukrotnie przekładał książki tzw. „króla horroru” na scenariusze filmowe - napisał m.in. „Stukostrachy” i współtworzył „To” z 1990 roku, serial „Marzenia i koszmary”, ale także nową wersję „Carrie” z 2013 roku, która ponownie mocno trzymała się oryginału.

Zostawmy jednak filmowców i skupmy się na samym obrazie. Dostajemy historię 17-letniej Carrie White, w którą wciela się młoda Sissy Spacek. Dziewczyna jest szkolną ofiarą, nad którą regularnie znęcają się dziewczyny z klasy. Poziom gnojenia jest tam naprawdę gruby i pokazuje, z jak podłymi i głupimi istotami musi obcować nasza bohaterka. Pierwsza scena pod prysznicem, gdy Carrie dostaje pierwszą miesiączkę, a wszystkie zgromadzone wokół niej kretynki mają ubaw po pachy, daje nam wyraźny sygnał, że De Palma będzie się mocno trzymał książki Kinga, a jednocześnie da nam obraz w swoim stylu - pełen emocji, z oszczędnymi „fajerwerkami”. Te oszczędności po części wynikają z niewielkiego budżetu, co szczególnie widać w finałowej scenie, gdzie chciałoby się zobaczyć ciut więcej wybuchów, pożar z prawdziwego zdarzenia i znacznie więcej chaosu, który aż wylewa się z książki, a tymczasem w filmie jest mocno okrojony. Inna rzecz, że jak na horror z lat 70., jest niezły, zarówno pod względem technicznym, jak i aktorskim. No dobra, mogę powiedzieć, że scena tańca Carrie i Tommy’ego została fatalnie nakręcona i idzie na niej dostać zawrotu głowy aż do porzygu, a niektórzy młodzi aktorzy, jak chociażby P.J. Soles, którą kojarzę także z „Halloween” Johna Carpentera, wypadają przed kamerą fatalnie i głupio, ale wchodzimy już w niuanse, które nie mają większego wpływu na pozytywny odbiór tej produkcji.

Mamy tu świetną Sissy Spacek i młodego Johna Travoltę, którzy wypadają całkiem dobrze, podobnie zresztą jak Nancy Allen. Tę kojarzę przede wszystkim z „RoboCopa”, pewnie dlatego, że jako dzieciak podkochiwałem się w oficer Annie Lewis. W „Carrie” gra zupełnie inną postać - zimną i wyrachowaną Chris, której od początku życzy się jak najgorzej. Nie można też zapomnieć o Amy Irving, która po Sissy Spacek stała przed największym zadaniem aktorskim. To właśnie jej postać - Sue Snell - była zapalnikiem wydarzeń w noc szkolnego balu. Pod wpływem egoistycznego impulsu, chcąc zrzucić z sumienia ciężar winy za wyśmiewanie Carrie, nakłania swojego chłopaka, aby zaprosił Carrie na bal. Tommy to typ pantoflarza, ale jednocześnie poczciwca, który chce, aby wszyscy wokół niego byli zadowoleni, więc spełnia prośbę swojej dziewczyny i zabiera małą White na bal. To jest właśnie ten zapalnik, jednak to Chris wciska detonator. I Brian De Palma wszystko to zgrabnie pokazuje. Pokazuje to, co chciał nam przekazać Stephen King w swojej powieści.

Według mnie „Carrie” De Palmy dorównuje „Carrie” Kinga. To bardzo dobra ekranizacja i - mimo swoich ograniczeń - dobry film, a takie zawsze ogląda się z przyjemnością.

tytuł oryginalny: Carrie
reżyseria: Brian De Palma
scenariusz: Lawrence D. Cohen
obsada: Sissy Spacek, Piper Laurie, Amy Irving, William Katt, John Travolta, Nancy Allen i inni
kraj: USA
czas trwania: 95 min
rok produkcji: 1976
gatunek: horror 🎬 format: film kinowy
ocena: 💀💀💀💀💀💀💀 7/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

📚 JEST KREW... | Stephen King 🔻🅾ᴘɪɴɪᴀ

📚 DZIEWCZYNA Z POCIĄGU | Paula Hawkins 🔻🅾ᴘɪɴɪᴀ

📚 LALECZKA | Hollie Overton 🔻🅾ᴘɪɴɪᴀ