📚 PROFESOR WILCZUR | Tadeusz Dołęga-Mostowicz 🔻🅾ᴘɪɴɪᴀ

 

Z „Profesorem Wilczurem” Dołęgi-Mostowicza mam podobny problem jak z „Królestwem” Szczepana Twardocha. Zastanawiam się, po jaką cholerę te książki w ogóle powstały. Bo zarówno „Znachor”, jak i „Król” miały naprawdę duży potencjał na jedną zamkniętą całość. Sequele okazały się natomiast nieznośne i uciążliwe w odbiorze, niczym choroba weneryczna.

Zostawmy jednak Twardocha i jego „wesołą” twórczość i skupmy się na naszym bohaterze - powieści „Profesor Wilczur”, która przenosi nas kilka lat po finale „Znachora”. Rafał Wilczur powrócił już do Warszawy i odzyskał dawne życie, jednak po kilku latach profesor Jerzy Dobraniecki - wychowanek Wilczura - za namową własnej żony zaczyna knuć przeciwko pryncypałowi. Najpierw pośrednio doprowadza do śmierci pacjenta, następnie spycha Wilczura na skraj bankructwa, a na końcu rozpowszechnia tyle oszczerstw, że niejako zmusza go do rezygnacji.

Już sam punkt wyjścia tej historii wydaje się być grubymi nićmi szyty. Pacjent Wilczura umiera, ponieważ Dobraniecki mówi lekarce, która miała zbadać chorego przed operacją, żeby zajęła się czymś innym. Kobieta słucha starszego kolegi i w efekcie pacjent umiera na stole operacyjnym Wilczura. Wilczur musi się domyślać - a właściwie nawet powinien mieć pewność - że to Dobraniecki zawinił, a mimo to nie wyciąga wobec niego żadnych konsekwencji. Ba - bierze wszystko na siebie, a potem jeszcze przekazuje mu kierownictwo nad kliniką. Słowem: Wilczur zachowuje się jak nie Wilczur, dla którego rzeczą najważniejszą zawsze było dobro pacjenta.

Dołęga-Mostowicz stworzył mało przekonujący pretekst, dla którego jego główny bohater porzuca Warszawę i wraca na stare śmieci - tam, gdzie był znachorem - by otworzyć klinikę dla ubogich i potrzebujących. Wracają więc starzy bohaterowie i do nich akurat miło było zajrzeć, ale od momentu, gdy Wilczur otwiera klinikę, odniosłem wrażenie, że Dołęga-Mostowicz jakby utracił pomysł na pociągnięcie tej historii dalej.

Reszta to dublowanie motywów ze „Znachora” oraz niebezpieczne manewry na grząskim gruncie taniego romansidła.

Całość odbieram jako dzieło co najwyżej przeciętne - niepotrzebne, a na pewno niegodne swojego pierwowzoru. Nadal jednak zachwyca język Dołęgi-Mostowicza i jego kwieciste opisy kresowej wsi. Czuję się jednak zawiedziony dość miałką historią, dlatego nie uważam. Szkoda, bo spodziewałem się czegoś lepszego.

tytuł oryginalny: "Profesor Wilczur" (1939)
autor: Tadeusz Dołęga-Mostowicz
cykl: Znachor | Tom 2
seria: Biblioteka Polska | Tom XVIII
ilustracje: Sztuczna Inteligencja
ISBN: 978-83-282-5504-3
wydawnictwo: Hachette Polska
ilość stron: 304
oprawa: twarda
rok wydania: 2025
gatunek: klasyka | literatura piękna
ocena: 💀💀💀💀💀 5/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

📚 ECHO KŁAMSTW | Sylwia Bies 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ

📚 RYCERZ SIEDMIU KRÓLESTW | George R.R. Martin 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ

📚 JEST KREW... | Stephen King 🔻🅾ᴘɪɴɪᴀ