📚 PROFESOR WILCZUR | Tadeusz Dołęga-Mostowicz 🔻🅾ᴘɪɴɪᴀ
Już sam punkt wyjścia tej historii wydaje się być grubymi nićmi szyty. Pacjent Wilczura umiera, ponieważ Dobraniecki mówi lekarce, która miała zbadać chorego przed operacją, żeby zajęła się czymś innym. Kobieta słucha starszego kolegi i w efekcie pacjent umiera na stole operacyjnym Wilczura. Wilczur musi się domyślać - a właściwie nawet powinien mieć pewność - że to Dobraniecki zawinił, a mimo to nie wyciąga wobec niego żadnych konsekwencji. Ba - bierze wszystko na siebie, a potem jeszcze przekazuje mu kierownictwo nad kliniką. Słowem: Wilczur zachowuje się jak nie Wilczur, dla którego rzeczą najważniejszą zawsze było dobro pacjenta.
Dołęga-Mostowicz stworzył mało przekonujący pretekst, dla którego jego główny bohater porzuca Warszawę i wraca na stare śmieci - tam, gdzie był znachorem - by otworzyć klinikę dla ubogich i potrzebujących. Wracają więc starzy bohaterowie i do nich akurat miło było zajrzeć, ale od momentu, gdy Wilczur otwiera klinikę, odniosłem wrażenie, że Dołęga-Mostowicz jakby utracił pomysł na pociągnięcie tej historii dalej.
Reszta to dublowanie motywów ze „Znachora” oraz niebezpieczne manewry na grząskim gruncie taniego romansidła.
Całość odbieram jako dzieło co najwyżej przeciętne - niepotrzebne, a na pewno niegodne swojego pierwowzoru. Nadal jednak zachwyca język Dołęgi-Mostowicza i jego kwieciste opisy kresowej wsi. Czuję się jednak zawiedziony dość miałką historią, dlatego nie uważam. Szkoda, bo spodziewałem się czegoś lepszego.
autor: Tadeusz Dołęga-Mostowicz
cykl: Znachor | Tom 2
seria: Biblioteka Polska | Tom XVIII
oprawa: twarda




Komentarze
Prześlij komentarz