馃摎 OMEN | David Seltzer 馃敾 馃唩岽囜磩岽嚿瘁储岽娽磤
S膮 w popkulturze takie historie, kt贸re po prostu si臋 zna. Nawet je艣li kto艣 nigdy nie widzia艂 filmu ani nie si臋ga艂 po ksi膮偶k臋, to i tak obi艂y mu si臋 o uszy. Jako艣 tak si臋 z艂o偶y艂o, 偶e na naszym popkulturowym poletku prym wiod膮 horrory z lat 70. M贸wi si臋, 偶e to z艂ota era tego gatunku i chyba co艣 w tym jest, bo ilo艣膰 powsta艂ych w贸wczas dzie艂, kt贸re obros艂y sk贸r膮 kultowo艣ci, jest naprawd臋 spora. „Omen” Davida Seltzera to w艂a艣nie jeden z tych przypadk贸w - opowie艣膰, kt贸ra przez lata zd膮偶y艂a owin膮膰 si臋 w ca艂un legendy. Bo i kto nie kojarzy z艂owieszczego dzieciaka, kt贸rego pocz膮艂 sam diabe艂? Kto nie s艂ysza艂 o antychry艣cie Damienie Thornie, kt贸ry przyby艂 na Ziemi臋, aby wype艂ni膰 proroctwa zapisane w biblijnej Apokalipsie?
Fabu艂a „Omenu” Seltzera - oparta na scenariuszu filmowym samego autora - jest prosta, wr臋cz klasyczna. Robert Thorn, ameryka艅ski dyplomata, decyduje si臋 na desperacki krok - po 艣mierci w艂asnego dziecka potajemnie adoptuje noworodka, by oszcz臋dzi膰 偶onie b贸lu straty. Problem w tym, 偶e ch艂opiec, Damien, nie jest zwyczajnym dzieckiem. I to „niezwyczajnym” w bardzo konkretnym, biblijnym sensie. W艂a艣ciwie to 艣mier膰 syna Thorna nie by艂a przypadkowa - dziecko zosta艂o zamordowane, aby Damien zaj膮艂 jego miejsce. Od tego momentu zaczyna si臋 powolne, metodyczne budowanie atmosfery grozy.I w艂a艣nie to tempo jest jednym z najwi臋kszych atut贸w powie艣ci Seltzera. Autor nie rzuca czytelnika od razu w wir nadprzyrodzonych fajerwerk贸w. Zamiast tego dostajemy seri臋 niepokoj膮cych zdarze艅 - dziwnych zbieg贸w okoliczno艣ci, drobnych sygna艂贸w, kt贸re mo偶na jeszcze pr贸bowa膰 racjonalizowa膰. Cho膰 robi膮 to g艂贸wnie bohaterowie powie艣ci, bo my - czytelnicy - od razu wiemy, co z Damiena za zi贸艂ko i jakimi indywiduami z piek艂a rodem si臋 otacza. Mimo wszystko „Omen” to horror podszyty niepewno艣ci膮 i tym specyficznym rodzajem grozy, kt贸ry buduje si臋 nie kolejnymi groteskowymi potworami, a konsekwentn膮 fabu艂膮 pe艂n膮 tajemnic, wr臋cz pewnego rodzaju mistycyzmu. Seltzer wykorzystuje stary jak 艣wiat motyw walki Dobra ze Z艂em, czyni膮c z niej starcie ostateczne, kt贸re - w razie przegranej Jasnej Strony - oznacza koniec znanego nam 艣wiata i pocz膮tek nowego porz膮dku z antychrystem na czele.
Autor bardzo sprawnie buduje atmosfer臋 strachu przed przysz艂o艣ci膮. Nie epatuje brutalno艣ci膮 (cho膰 kilka scen potrafi wbi膰 w fotel), lecz raczej podsuwa obrazy, kt贸re zostaj膮 w g艂owie na d艂u偶ej. Jest tu co艣 z klasycznych opowie艣ci grozy - takich, kt贸re bardziej szepcz膮, ni偶 krzycz膮. Jest te偶 silny motyw polityczny, bli偶szy wsp贸艂czesnej literaturze i ten miks starego z nowym sprawdza si臋 tu idealnie.
Ciekawie wypada te偶 sam Robert Thorn jako bohater. To nie jest typowy „艂owca demon贸w” ani kto艣, kto od razu rzuca si臋 do walki ze z艂em. Przypomina bardziej Chris MacNeil z „Egzorcysty”, kt贸ra potrzebuje d艂u偶szej chwili, by dostrzec prawd臋 o swoim dziecku. Oczywi艣cie p贸藕niejsze ich dzia艂ania s膮 zupe艂nie inne. Damienowi, w przeciwie艅stwie do Regan, nie da si臋 pom贸c bo i nie jest op臋tany Z艂em, wr臋cz przeciwnie - on jest jego wcieleniem. Ale sam pocz膮tek, kiedy Thorn szuka logicznych wyja艣nie艅 i odsuwa od siebie najgorsze scenariusze, bardzo przypomina motyw z wydanego kilka lat wcze艣niej „Egzorcysty”. Oczywi艣cie Thornowi trudno si臋 dziwi膰. W ko艅cu stawk膮 jest jego w艂asne dziecko, nie wa偶ne czy adoptowane czy nie. Ten konflikt - mi臋dzy rozs膮dkiem, uczuciami a narastaj膮cym l臋kiem - jest silnikiem nap臋dzaj膮cym fabu艂臋 „Omenu”.
Damien natomiast… jest obecny, ale w spos贸b oszcz臋dny. I to dzia艂a na jego korzy艣膰. Nie jest przerysowanym „z艂ym dzieckiem” rodem z tanich horror贸w. Jego si艂a tkwi w niedopowiedzeniu. W spojrzeniu. W tym, co dzieje si臋 wok贸艂 niego, a niekoniecznie inicjowane przez niego bezpo艣rednio. My wiemy, 偶e to z艂ol pierwszej ligi, ale tak naprawd臋 nie dostajemy na to twardych dowod贸w, co sprawia, 偶e rodzi si臋 w g艂owie pytanie: mo偶e jednak ten ch艂opczyk nie jest do ko艅ca stracony?
Je艣li mia艂bym si臋 do czego艣 przyczepi膰, to momentami wida膰, 偶e ksi膮偶ka jest zbeletryzowan膮 wersj膮 filmowego scenariusza. Niekt贸re sceny s膮 bardzo „wizualne”, wr臋cz gotowe do przeniesienia na ekran. Nie dostajemy natomiast g艂臋bszego wej艣cia w psychik臋 postaci. Brakuje czasem oddechu, refleksji, czego艣, co pozwoli艂oby jeszcze mocniej zanurzy膰 si臋 w emocjach bohater贸w. Wida膰 po prostu, 偶e Seltzer nie mia艂 du偶ego do艣wiadczenia jako powie艣ciopisarz i odbija si臋 to na kartach „Omenu”.
Nie zmienia to jednak faktu, 偶e ta historia - niewa偶ne, czy w filmie, czy w ksi膮偶ce - ma w sobie co艣, co trudno podrobi膰: klimat nieuchronno艣ci. Od pocz膮tku czu膰, 偶e ta opowie艣膰 zmierza w jednym kierunku i 偶e nie b臋dzie to szcz臋艣liwa podr贸偶. Ka偶da kolejna scena dok艂ada cegie艂k臋 do poczucia, 偶e los zosta艂 ju偶 dawno przes膮dzony, a bohaterowie walcz膮 z wiatrakami. Mimo to wci膮偶 mamy cich膮 nadziej臋 i kibicujemy im w ich karko艂omnej misji powstrzymania spe艂niaj膮cego si臋 proroctwa. I mo偶e w艂a艣nie dlatego ta ksi膮偶ka wci膮偶 dzia艂a. Bo nie straszy „tym, co wyskoczy zza rogu”, ale czym艣 znacznie bardziej niepokoj膮cym - wizj膮 艣wiata, w kt贸rym Z艂o nie jest incydentalne, nie jest czym艣, co przydarza si臋 sporadycznie i nielicznym; wr臋cz przeciwnie - w „Omenie” pragnie zaw艂adn膮膰 ka偶d膮 dusz膮 na ziemi i nie zatrzyma si臋, dop贸ki nie osi膮gnie tego celu.
Jeszcze par臋 s艂贸w o nowym wydaniu. To z 2026 roku r贸偶ni si臋 od tego z 2018 jedynie ok艂adk膮. Krzysztof Wro艅ski (tak偶e autor ilustracji wewn臋trznych) postawi艂 na nieoczywisto艣膰, cho膰 motyw wci膮偶 mocno powi膮zany jest z fabu艂膮. Naprawd臋 nie藕le to wygl膮da i po tych jedenastu latach tej ksi膮偶ce przyda艂o si臋 to wizualne od艣wie偶enie. Aha, jeszcze jedno - w nowym wydaniu mamy te偶 dodatkowy rysunek na wyklejce, kt贸ry te偶 robi robot臋.
Podsumowuj膮c: „Omen” to solidny, klasyczny horror, kt贸ry mimo up艂ywu lat nie straci艂 pazura. Mo偶e nie zaskoczy kogo艣, kto zna histori臋 na wylot, ale nadal potrafi wci膮gn膮膰 i przyprawi膰 o lekki dreszcz niepokoju. A to w tym gatunku wci膮偶 jest najwa偶niejsze.



.jpg)
Komentarze
Prze艣lij komentarz