📼 TO. WITAJCIE W DERRY (2025) 🔻 🆂ꜰɪʟᴍᴏᴡᴀɴɪ 𝟡𝟞
Gdy tylko pojawiły się pierwsze wzmianki o tym, że Muschietti zaczyna kręcić serial osadzony w uniwersum "To", a wszyscy fani Stephena Kinga już sięgali po żele nawilżające, aby uczcić tę wiekopomną chwilę solidnym brandzlowankiem, u mnie zaczęła mrugać wielka żarówka - krwistoczerwony halogen, taki znak Batmana, ale zamiast symbolu nietoperza z wielkim balonikiem i wymalowaną uśmiechniętą gębą. Znak, że filmowcy, którzy biorą się za Kinga, znów serwują nam wykwintne danie z gówna.
I wiecie co? Nie pomyliłem się. Po słabym "To. Rozdział 2" Andy Muschietti zniknął na kilka lat. Nie wiem, wpełzł pod kamień, zrobił sobie wakacje w podwodnym mieście... To bez znaczenia. Wrócił w 2023 roku, aby wyreżyserować nowego "Flasha", czyli kolejną odsłonę uniwersum DC, i zniknął na kolejne dwa lata. Wrócił w 2025 roku z przekonaniem, że ma coś jeszcze do powiedzenia w kwestii "Tego" Kinga. Filmowcy ponownie sięgnęli po samograja. Wygrzebali z niego jakieś ledwo muśnięte wątki i powiedzieli: zrobimy z tego zajebisty serial. No i zrobili, ale z zajebistością ta produkcja nie miała nawet przelotnego kontaktu. Nie otarła się o nią, nie musnęła jej opuszkiem palca, nawet odstającym kłakiem na brodzie. "To. Witajcie w Derry" to serial tak nudny, pretensjonalny i niepotrzebny, że aż dziw bierze, iż ludzie tak chętnie go oglądają.
Szczerze? Wytrzymałem trzy odcinki, chociaż po drugim już chciałem sobie odpuścić. I teraz pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to nijakość. Nie dostajemy tu nic poza kolorkami, poza wymuskanym światem, jakby scenografia dopiero co została odmalowana, ciuchy uszyte, a samochody wypucowane. Ten serial przypomina więc różową watę cukrową, która nie daje nic poza pustymi kaloriami i dziurami w zębach. Bohaterowie bez osobowości, wątki z dupy, a kreacje aktorskie na poziomie tych wyciętych ze sklejki potykaczy reklamujących banki.
I żeby nie było - ten serial ma niewiele wspólnego z monumentalną powieścią Kinga, której adaptacjami były "To. Rozdział 1" i "To. Rozdział 2". Tutaj mamy raczej do czynienia z nieudaną wariacją na temat epizodycznych wątków czy wręcz wzmianek z książki Stephena. Momentami "To. Witajcie w Derry" bardzo chce być jak pierwsze sezony "Stranger Things", ale małpuje je wyjątkowo nieudolnie. Innym razem odcina kupony od pierwszego "To" Muschiettiego, ale na ogół nawet nie stara się papugować lepszych produkcji i idzie po bandzie, konsekwentnie zmierzając po puchar jednego z najgorszych horrorowych seriali ostatnich lat.
Jak dla mnie "Witajcie w Derry" to strata czasu i to na poziomie oglądania starych filmów telewizyjnych. Najnowsze "To" to produkcja w moim odczuciu słaba i denna. I jeśli ostatnimi czasy dopadała mnie myśl, że King zaczął mieć szczęście do filmowców, to ta produkcja przywróciła mi wiarę w to, że pewne rzeczy po prostu się nie zmieniają, a dobre filmy związane z Kingiem to nic innego jak wypadki przy pracy.
scenariusz: Jason Fuchs, Andy Muschietti, Barbara Muschietti
obsada: Jovan Adepo, Matilda Lawler, Clara Stack, Amanda Christine, Bill Skarsgård i inni
kraj: USA


Komentarze
Prześlij komentarz