📚 WYDARZYŁO SIĘ NAD JEZIOREM | Lisa Jackson 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ

 
NAD JEZIOREM WYDARZYŁO SIĘ... ROZCZAROWANIE

Kiedy sięgałem po najnowszą powieść Lisy Jackson, właściwie nie miałem żadnych oczekiwań. Towarzyszyła mi jedynie ciekawość wynikająca z faktu „poznawania” kolejnej autorki. Nie zagłębiałem się wtedy w jej bibliografię - uznałem po prostu, że "Wydarzyło się nad jeziorem", mimo swojego fatalnego tytułu, okaże się całkiem ciekawą, wciągającą i mroczną historią, po której zechcę sięgnąć po inne książki autorki. Problem jednak w tym, że „Wydarzyło się nad jeziorem” nie jest ani ciekawe, ani wciągające, ani tym bardziej mroczne, a ja straciłem ochotę na poznawanie kolejnych powieści Jackson.

Zarówno opis książki, jak i jej początek bynajmniej nie zwiastowały tak pięknej katastrofy. „Wydarzyło się nad jeziorem” rozpoczyna się od dwóch retrospekcji. Najpierw poznajemy Harper - główną bohaterkę - jako małą dziewczynkę będącą świadkiem śmierci matki. Kilka lat później, już jako nastolatka, przez zaniedbanie przyczynia się do śmierci babci, a jakby tego było mało tej samej nocy jej chłopak znika bez śladu.

Mija dwadzieścia lat i Harper wraca w rodzinne strony, by - zgodnie z testamentem babki - przejąć jej posiadłość: ogromny, wiktoriański dom położony nad jeziorem, który przez lata stał pusty i popadł w ruinę. Ponieważ od samego początku widzimy, że dziewczyna jest mniej lub bardziej świadomie zbratana ze Śmiercią, już pierwszej nocy staje się świadkiem spektakularnej próby samobójczej. Na środku jeziora, w łodzi, podpala się matka zaginionego przed laty chłopaka Harper.

I do tego momentu jest naprawdę ciekawie. Dostajemy intrygujące zawiązanie fabuły i sam byłem bardzo ciekaw, co wydarzy się dalej. Niestety później otrzymujemy już tylko fabularne popłuczyny rodem ze starych telewizyjnych dreszczowców, które współcześnie nie wywołują już dreszczy, a jedynie kwaśny grymas zażenowania.

Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to niedopracowanie. Jakby deadline gonił, a autorka miała ważniejsze rzeczy na głowie niż tworzenie sensownej fabuły i pomiędzy przygotowaniem obiadu, pieczeniem ciasta a oglądaniem kolejnej netflixowej papki, zwanej potocznie „serialem oryginalnym”, wyklepywała kolejne zdania bez większej refleksji nad tym, czy to w ogóle jest dobre.

Zacznijmy od samej fabuły. Ta bardzo szybko rozjeżdża się niczym autostrada na kolejnym węźle. Wątków w „Wydarzyło się nad jeziorem” jest cała masa i Lisie Jackson bardzo szybko zaczynają się one wymykać spod kontroli. Autorka traci nad nimi panowanie, przez co dostajemy zwyczajny fabularny chaos. Brak silnego motywu przewodniego - czegoś, co w finale zgrabnie spinałoby całość - sprawił, że przez większość lektury towarzyszyła mi myśl, iż właśnie czytam książkę o niczym.

Jackson nie zdołała również zbudować napięcia. Początkowy mrok wywietrzał szybko niczym bąk przy otwartym oknie i nie zostało po nim absolutnie nic. Fabuła snuje się bez celu, a jakby tego było mało, niejako w bonusie dostajemy cały karton postaci wyciętych jakby z papieru.

No właśnie - bohaterowie to kolejny słaby punkt „Wydarzyło się nad jeziorem”. Są bardzo słabo napisani. Powiedziałbym wręcz, że to poziom poniżej Remigiusz Mróz, który przecież sam często tworzy kolejne kalki postaci. U Jackson te kalki są jednak kompletnie pozbawione szczegółów, osobowości i cech czyniących je bardziej realnymi czy po prostu interesującymi. Nie znalazłem tutaj chyba ani jednej postaci, która naprawdę wzbudziłaby moje zainteresowanie. Wszystkie są boleśnie nijakie i wywołują wyłącznie obojętność.

I teraz najlepsze: okazuje się, że tak słaba powieść doczekała się kontynuacji, która ukaże się w Polsce już w czerwcu. Wiecie co? Podziękuję. Zdecydowanie wolę pisać o książkach pozytywnie. Wolę też po prostu miło spędzać czas, a istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, by Lisa Jackson mogła mi to zapewnić.

Owszem, „Wydarzyło się nad jeziorem” może okazać się zjadliwe podczas podróży pociągiem albo wylegiwania się na plaży, ale jako pełnokrwisty thriller - czy choćby po prostu dobra powieść - nie broni się w żadnym aspekcie. A szkoda.

tytuł oryginalny: It Happened on The Lake (2025)
autor: Lisa Jackson
tłumaczenie: Agnieszka Kalus
cykl: Wydarzyło się nad jeziorem | Tom 1
ISBN: 978-83-8430-278-1
wydawnictwo: Skarpa Warszawska
ilość stron: 480
oprawa: miękka
rok wydania: 2026 
gatunek: thriller
ocena: 💀💀💀 3/10
| 🤝 recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem SKARPA WARSZAWSKA

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

📚 SMOCZA ŁZA | Marta Mrozińska 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ③②⑨

📼 INWAZJA ŁOWCÓW CIAŁ (1978) 🔻 🆂ꜰɪʟᴍᴏᴡᴀɴɪ ②⑥

📚 POZWÓL MI WEJŚĆ | John Ajvide Lindqvist 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ