📚 PRZEKLĘTE TRUMNY ZAWSZE SĄ ZAMKNIĘTE | Klaudia Zacharska
Minęły ponad trzy lata, odkąd ostatni raz sięgnąłem po książkę Klaudii Zacharskiej. Byli to "Nieśmiertelni", których miałem przyjemność objąć patronatem. Później jakoś tak się złożyło, że z jednej strony trochę odszedłem od grozy, z drugiej zaś natłok nowych książek trochę mnie przytłaczył, więc tę Klaudię zawsze odkładałem "na później", a potem jeszcze na później i jeszcze... tak pyknęły trzy lata. W sumie szmat czasu. Klaudia zdążyła umościć się w nowym wydawnictwie i nastukała sześć kolejnych powieści. Ale przyszło lato, więc to dobry moment, aby przedsięwziąć nowe postanowienia. Wiecie, z tych noworocznych bardzo często nic nie wychodzi, więc wpadłem na pomysł, aby mniej lub bardziej ambitne plany snuć co pół roku. Czy to w czymś pomoże? Pewnie nie, ale przynajmniej przyczynię się do tego, że piekło będzie lepiej wybrukowane. A co tam, dołożę kilka kostek dobrych chęci i... niech się kręci. 😉
Ale, ale... Nie wszystkie zamierzenia wylądowały u Belzebupa na głównym deptaku. Niektóre weszły w fazę realizacji, jak choćby powrót do moich ulubionych autorek i autorów. Na pierwszy ogień poszła Klaudia Zacharska. Dlaczego ona? A dlaczego by nie? Jak masz nazwisko zaczynające się na jedną z ostatnich liter alfabetu, i tak czekasz w życiu dłużej niż taki Adaś Adamski albo Olka Anatolka. Może dlatego przygarnąłem ją w pierwszej kolejności. A może i nie. Zresztą to nieważne. Nieistotne. W każdym razie zabrałem się za "Przeklęte trumny zawsze są zamknięte" z 2024 roku. Jest to pierwsza z trzech powieści wydanych przez Klaudię pod skrzydłami Wydawnictwa Alegoria, które, choć istnieje od 2010 roku, do świata grozy weszło dopiero w 2022, a na dobre zaistniało w nim, gdy wzięło pod literacką opiekę Zacharską."Przeklęte trumny zawsze są zamknięte" to opowieść o rodzinie, nierozerwalnych, choć niewidzialnych więzach, klątwie i błędnych decyzjach, które mają fatalne konsekwencje. Główną bohaterką tej opowieści jest Natalia, którą poznajemy w momencie, gdy ucieka z domu wraz ze swoimi córkami od męża i jego rodziny. Od początku wiemy, że z młodszą dziewczynką jest coś nie tak, że najprawdopodobniej jest martwa. Ale po jaką cholerę wozić martwą dwulatkę na tylnej kanapie osobówki? Za chwilę wszystko się wyjaśni, bowiem akcja cofa się, a my poznajemy rodzinę, od której czmychnęła Natalia. Uciekła, ponieważ poznała ich mroczną tajemnicę - osobliwy rytuał, który odprawiają za każdym razem, gdy ktoś z familii umiera...
Nie chcę za dużo zdradzać, ale skoro wydawca wspomina o tym w opisie na okładce, to mogę Wam to zdradzić: rodzina Dawida, męża Natalii, obarczona jest klątwą. Bardzo mroczną, uciążliwą, a także śmiertelnie niebezpieczną. Wkrótce każdy członek rodziny, czy tego chce, czy nie, będzie musiał stawić czoła Złu, choć w tym starciu - jeśli jakiś mroczny bukmacher przyjmowałby zakłady - to Zło jest faworytem...
Klaudia Zacharska ponownie zaskakuje niebanalną historią grozy, w której dostajemy również mocne wątki obyczajowe. To zresztą czyni jej grozę bardziej realną, namacalną i bliską. Jej bohaterowie to zwykli ludzie, wiodący zwyczajne życie, którzy nagle i bez ostrzeżenia zostają wciągnięci w sytuacje niecodzienne, niesamowite, straszne i niebezpieczne. Taką bohaterką jest właśnie Natalia - zwykła młoda kobieta z małego miasteczka, właścicielka kwiaciarni, żona, matka. A za chwilę również pisarka książek dla dzieci. Aż tu nagle ŁUP! Życie sprzedaje jej siarczystego ogarniacza prosto w twarz, potem poprawia kolanem w brzuch, a na końcu wali aluminiowym bejzbolem przez głowę. Jedna chwila daje początek prawdziwej grozie. Gdy w wypadku samochodowym ginie jej dwuletnia córeczka Daria, świat Natalii rozpada się na drobne kawałeczki. Towarzyszymy jej w pierwszych godzinach żałoby. Najpierw jest wielki szok, niedowierzanie, a potem rozpacz. Chciałoby się zapytać autorki: "Co Ci dzieciak zawinił, żeś go ubiła?". Ale właśnie ta strata jest tą śniegową kulką, która w życiu Natalii, Dawida oraz jego rodziny wywoła prawdziwą lawinę. Zacharska nie bierze jeńców i nie pieści się ze swoimi bohaterami. Po obyczajowym początku wkrótce nie zostaje nawet ślad, gdy złakniona krwi zjawa zaczyna polowanie...
Już zapomniałem, jak dobrze czyta się książki Klaudii Zacharskiej. To jedna z niewielu autorek, która ma wrodzoną lekkość w opowiadaniu historii. Zarówno "Przeklęte trumny", jak i poprzednie powieści autorki mają w sobie właściwy rytm, plot twisty w odpowiednich miejscach oraz ciekawych bohaterów i wciągającą fabułę, w którą ci bohaterowie są uwikłani. Ja świetnie się bawiłem z kolejną opowieścią Klaudii i jeśli lubicie niesztampową grozę z nutką obyczajowości, to koniecznie - tak jak ja - nadróbcie zaległości i sięgnijcie po "Przeklęte trumny zawsze są zamknięte".



Komentarze
Prześlij komentarz