📚 PIRANIA DUSZY | Klaudia Zacharska
Klaudia Zacharska kojarzy się głównie z ciekawymi, wciągającymi historiami z dreszczykiem, ale przeznaczonymi dla dorosłych. „Kantata”, „Sepia”, „Nieśmiertelni” czy „Przeklęte trumny zawsze są zamknięte” - choć pojawiają się w nich dziecięcy bohaterowie, którzy często odgrywają ważne role - raczej nie są książkami, które przeczytalibyście dzieciom przed snem. No chyba że było wyjątkowo niegrzeczne, a Wy, w przypływie niepohamowanego okrucieństwa, chcecie, żeby narobiło w portki. 😄
W 2025 roku Klaudia wyszła jednak z książką zupełnie inną od wszystkich dotychczas napisanych. „Pirania duszy”, otwierająca cykl Latarenki, była zupełnie nowym otwarciem w jej twórczości. Jako fan autorki musiałem więc przekonać się, czy dziecięca odsłona Klaudii przemówi do mnie równie mocno jak ta, którą dobrze znam, czy jednak tym razem... nie pyknie. I wiecie co? Cholera, znowu pyknęło! 😉Może zacznę od tego, że teoretycznie jest to literatura dziecięca i dla młodszych nastolatków. W praktyce jednak przy „Piranii duszy” świetnie będą się bawić nie tylko dzieci, ale również ich rodzice, a nawet takie stare, dobiegające czterdziestki, bezdzietne ramole jak ja. Bo wiecie, dla mnie to jedna z nielicznych okazji, kiedy mogę zapomnieć o PESEL-u i znów poczuć wiatr przygody w brodzie. I jasne, gdyby to było źle napisane, pewnie nie strzelałbym entuzjazmem na lewo i prawo, ale - no kurczę - to jest pieruńsko dobrze napisane.
Klaudia Zacharska daje nam niezwykle ciepłą opowieść o przyjaźni trzech dziewczynek: Poli, Izy (zwanej River) oraz niedawno przybyłej do miasteczka Mai. I tutaj autorka zaczyna puszczać oko do swoich fanów, ponieważ akcja ponownie rozgrywa się w Sepii, którą część z Was zna z powieści „Sepia”, a Maja to ta sama dziewczynka, która mocno namąciła (choć nie do końca świadomie) w „Kantacie”. „Pirania duszy” stanowi więc zgrabny spin-off dwóch pierwszych powieści autorki, a odkrycie tego było dla mnie ogromną frajdą. Zwłaszcza gdy w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać: zaraz, zaraz... czy ja przypadkiem nie znam już tej Majeczki? No oczywiście, że znałem. Z „Kantaty” właśnie.
W „Piranii duszy” spotykamy ją zaledwie kilka tygodni po przeprowadzce do Sepii. Jest początek września, więc życie w miasteczku wraca na szkolne tory, co niezbyt podoba się Poli, która nie przepada ani za siedzeniem w klasie, ani za nauką. Za to uwielbia karate i jazdę na wrotkach. Z kolei jej najlepszą przyjaciółką jest River - mól książkowy i kujonka, choć to ostatnie słowo nie brzmi zbyt sympatycznie. Jak to zwykle bywa, przeciwieństwa świetnie się przyciągają i tak też jest z Polą i River.
Do tej „Drużyny A” wkrótce dołącza Maja. Dziewczyny od razu znajdują wspólny język, a nieśmiała Majka przy nowych przyjaciółkach rozkwita. Zdradza im też swój wielki sekret - potrafi bowiem tworzyć niezwykle sugestywne iluzje. I wszystko byłoby świetnie... gdyby pewne rodzeństwo z piekła rodem wróciło do ociekającej gorącą smołą macierzy. Niestety tak się nie dzieje. No i gdyby pewnego dnia River nie złapała grypy. Bo od choroby wszystko się zaczęło. Dziewczyny zauważają, że ich przyjaciółka stała się wycofana, przestało ją cokolwiek interesować i nic nie sprawia jej już radości. Początkowo są to krótkie epizody, ale z czasem River wpada coraz głębiej w otchłań tej nicości. W dodatku męczą ją przerażające koszmary, a Maja zaczyna podejrzewać, że nie jest to zwykła choroba. Że w tym przypadku może chodzić o coś znacznie poważniejszego i mroczniejszego. Wspólnie z Polą postanawia uratować przyjaciółkę za wszelką cenę.Klaudia Zacharska zadbała o to, by „Pirania duszy” była i straszna (ale nie za bardzo, bo w końcu to literatura skierowana do młodszego czytelnika), i tajemnicza, i odrobinę magiczna. Ale nawet gdyby wyciąć z tej opowieści wszystkie elementy nadprzyrodzone, wciąż pozostałaby niezwykle ciepła historia o przyjaźni, nowym początku, akceptacji, dorastaniu, poświęceniu oraz potrzebie bliskości i wzajemnego zrozumienia.
Klaudia przekazuje w swojej powieści uniwersalne wartości, o których - mam wrażenie - współcześni twórcy literatury dziecięco-młodzieżowej coraz częściej zapominają. A przy tym robi to w swoim charakterystycznym stylu, z lekkością i swobodą gawędziarki.
W „Piranii duszy” znajdziecie coś ze „Stranger Things”, coś z „Cytrynowego tria”, ale też z „Magicznych lat” McCammona czy „Lata nocy” Simmonsa. Oczywiście wszystko jest tutaj mniej brutalne i mniej mroczne, ale klimat wymienionych przeze mnie tytułów, cały czas się odbija na kartkach tej książki. Dorosły czytelnik z pewnością jednak wyłapie te wibracje. A jeśli - tak jak ja - wychowaliście się na filmach z lat 80. i 90., bez trudu dostrzeżecie liczne popkulturowe inspiracje tamtym okresem, mimo że sama historia rozgrywa się jak najbardziej współcześnie.
Ja jestem Latarenkami oczarowany i nie mam zamiaru tego ukrywać. Klaudia stworzyła świetne trio bohaterek - różniących się charakterami, temperamentami i zainteresowaniami - które razem tworzą doskonale uzupełniającą się drużynę. Drużynę gotową rozświetlić mrok zarówno z tego świata, jak i z dużo mroczniejszych rewirów wszechświata.
Na uwagę zasługuje również samo wydanie książki. Wydawnictwo Mięta zadbało o to, by prezentowała się naprawdę znakomicie. Duża w tym zasługa Pauliny Walachowskiej, autorki nie tylko świetnej okładki, ale także dziesięciu ilustracji wewnątrz książki, które doskonale uzupełniają klimat opowieści. Całość dopełnia twarda oprawa, dzięki której „Pirania duszy” cieszy nie tylko podczas lektury, ale również jako pięknie wydany egzemplarz na półce.
Gorąco polecam i z ogromną przyjemnością sięgnę po kolejne tomy.





Komentarze
Prześlij komentarz