📼 ZIELONA MILA (1999) 🔻 🆂ꜰɪʟᴍᴏᴡᴀɴɪ 𝟡𝟠

 
film na podstawie powieści
Stephena Kinga

Niewiele jest ekranizacji powieści Stephena Kinga, które potrafią dorównać literackiemu oryginałowi. King chyba zresztą nigdy specjalnie nie przywiązywał wagi do jakości filmów powstających na podstawie jego prozy, bo gdyby było inaczej, zapewne kilka razy mocniej zastanowiłby się, komu powierza swoje książki. W przeciwnym razie nigdy nie zgodziłby się, żeby kilka jego tekstów sfilmował Mick Garris - prawdopodobnie jeden z najgorszych współczesnych reżyserów horrorów klasy B. Na szczęście tym razem swoich paluchów w tym projekcie nie maczał.

Reżyserię i scenariusz powierzono Frankowi Darabontowi, który zaledwie pięć lat wcześniej zrealizował rewelacyjnych „Skazanych na Shawshank”. Po drodze pracował również jako scenarzysta kilku części „Młodego Indiany Jonesa”, aż wreszcie ponownie sięgnął po prozę Kinga. I był to strzał w dziesiątkę. Darabont doskonale zrozumiał, że „Zielona Mila”, podobnie zresztą jak „Skazani na Shawshank”, jest przede wszystkim dramatem - elementy fantastyczne stanowi tutaj raczej narzędzie do opowiedzenia historii o ludzkiej naturze niż jej główny temat. Dzięki temu powstał film niezwykły, emocjonujący i, co tu dużo mówić, cholernie wzruszający.

Historia niesłusznie skazanego na śmierć czarnoskórego olbrzyma obdarzonego mocą uzdrawiania wydaje się ponadczasowa. I chyba właśnie dlatego „Zielona Mila” wcale się nie starzeje. Widziałem ten film wielokrotnie, książkę czytałem ze trzy razy, a mimo to za każdym razem historia Paula Edgecomba i Johna Coffeya potrafi mnie złapać za gardło. To jedna z najlepszych powieści w dorobku Stephena Kinga, a jej ekranizacja należy do moich ulubionych filmów. 

Właściwie tutaj zagrało wszystko. Począwszy od scenariusza, który jest naprawdę świetną adaptacją książki, poprzez nienachalną, momentami niemal teatralną reżyserię, aż po fantastyczną obsadę. Na jej czele stoi oczywiście Tom Hanks jako Paul Edgecomb oraz Michael Clarke Duncan jako John Coffey. I trudno dzisiaj wyobrazić sobie kogokolwiek innego w tych rolach.

Co ciekawe, zanim Hanks dostał angaż, rozważano między innymi Michaela Keatona i Michaela Douglasa, a propozycję otrzymał nawet John Travolta. Ten ostatni na szczęście ją odrzucił. Na szczęście dla filmu, bo kompletnie nie widzę go jako Paula Edgecomba. Podobno sam King widział w roli Edgecomba właśnie Hanksa.

Hanks miał zresztą początkowo zagrać również starszego Paula. Problem w tym, że charakteryzacja nie dawała wystarczająco wiarygodnego efektu, dlatego ostatecznie starszego Edgecomba zagrał Dabbs Greer. Była to jego ostatnia rola filmowa.

A Michael Clarke Duncan? To osobna historia. Aktor miał za sobą między innymi głośny „Armageddon” w reżyserii Michaela Baya - wielkie filmowe widowisko, w którym zagrał u boku Bruce'a Willisa i Bena Aflecka. Do roli Coffeya wniósł coś, czego nie dałoby się uzyskać samą charakteryzacją czy odpowiednią sylwetką. Z jednej strony wyglądał jak człowiek, który jednym ruchem ręki byłby w stanie połamać komuś kręgosłup, a z drugiej miał w sobie dziecięcą niemal niewinnością i ogromną delikatnością. Ten kontrast trzeba było zagrać przekonująco i Duncanowi to się udało.

Zresztą „Zielona Mila” pełna jest drobiazgów, które pokazują, jak bardzo Darabont pilnował szczegółów. Do scen z Myszką Jinglesem wykorzystano aż piętnaście tresowanych myszy, a każda z nich miesiącami uczyła się konkretnych sztuczek. Ciekawostką jest również to, że King uważał „Zieloną Milę” za jedną z najwierniejszych ekranizacji swojej twórczości. I trudno się z nim nie zgodzić. Darabont nie próbował na siłę poprawiać Kinga ani robić z jego historii wielkiego widowiska czy kiczowatej fantastyki. Zamiast tego zachował jej najważniejszy element: emocje. Fantastyczność tej opowieści jest niemal drugoplanowa. Najważniejsze pozostają pytania o dobro, zło, winę, karę i sprawiedliwość. A przede wszystkim o to, czy człowiek ma prawo odbierać życie drugiemu człowiekowi.

I chyba właśnie dlatego „Zielona Mila” działa również po tylu latach. Nie jest tylko filmem o więzieniu, skazańcach i nadprzyrodzonych zdolnościach. To opowieść o ludziach, którzy próbują zachować człowieczeństwo w miejscu, w którym człowiekowi bardzo łatwo je odebrać. O tym, że czasami niewinność może przybrać postać olbrzyma zamkniętego w celi śmierci, a potwór może siedzieć po drugiej  stronie krat.

I dlatego, choć znam tę historię niemal na pamięć, nadal chętnie wracam zarówno do książki, jak i filmu. Bo są takie opowieści, które można przeczytać i obejrzeć dziesięć razy, a za jedenastym wciąż potrafią zaboleć dokładnie tak samo. „Zielona Mila” jest właśnie jedną z nich. A jeśli ktoś twierdzi, że ekranizacje Kinga nigdy nie dorównują książkom, wystarczy posadzić go na trzy godziny przed filmem Darabonta. Niestety, to jeden z nielicznych przykładów, który potwierdza regułę, że za prozę Stefana zbyt często biorą się amatorzy.

tytuł oryginalny: The Green Mile
reżyseria: Frank Darabont
scenariusz: Frank Darabont
obsada: Tom Hanks, Michael Clarke Duncan, David Morse, James Cromwell, James Cromwell i inni
kraj: USA
czas trwania: 188 min
rok produkcji: 1999
gatunek: dramat 🎬 format: film kinowy
ocena: 💀💀💀💀💀💀💀💀 8/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

📚 ZIEMIOŻERCZYNI | Dolores Reyes 🔻🅾ᴘɪɴɪᴀ

📚 POZWÓL MI WEJŚĆ | John Ajvide Lindqvist 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ

W CIENIU TWIERDZY | Kamila Cudnik