📚 SCHIZMA | Krzysztof Bochus
Kilka dni temu dopadło mnie jakieś przeziębienie albo wyjątkowo łagodna odmiana grypy. Bez gorączki, za to z mega osłabieniem, cholernym kaszlem i cieknącym nosem (chociaż też bez przesady, bywało gorzej), więc siłą rzeczy wszelaka aktywność została mocno zredukowana. Wiecie - jak chłop chory, to generalnie nie do życia i wielka ofiara losu. Po kilku dniach apatii i zastoju siadam więc do klawiatury, żeby opowiedzieć Wam o najnowszej powieści Krzysztofa Bochusa, który nakładem Wydawnictwa Skarpa Warszawska oddaje w nasze ręce kolejny kryminał retro, osadzony w XIX-wiecznym Gdańsku pod panowaniem Francuzów.
„Schizma” to drugi po „Hipnozie” tom z Hamilkarem Sterlingiem w roli głównej. Sterling jest uczonym, myślicielem i wynalazcą, ale do życia dandysa jest mu bardzo daleko. Wręcz przeciwnie. W roku 1813, kiedy Gdańsk oblegają Prusacy i Rosjanie, jest jeszcze gorzej niż wcześniej. Miasto powoli umiera - zagłodzone, zaszczute i osaczone. Sterling każdego dnia szuka więc okazji do zarobienia kilku groszy, aby wyżywić siebie i córeczkę. Bochus jeszcze mocniej niż w poprzedniej części oddaje realia epoki: poczucie zgniecenia i beznadziei, biedę, zepsucie oraz walkę o każdą kromkę chleba i każdą łyżkę zupy.I tutaj skupmy się na głównym bohaterze. W tym wręcz apokaliptycznym świecie Hamilkar samotnie wychowuje kilkuletnią córeczkę. Wielkie ambicje i projekty musi odłożyć na bok, bo teraz liczy się przede wszystkim codzienna walka o przetrwanie. Jednak pewnego dnia Ellie zostaje porwana, a zrozpaczony ojciec rusza na jej poszukiwanie. Z pomocą przychodzi mu Victor - francuski agent, z którym poznał się i współpracował przed sześcioma laty. Teraz ponownie łączą siły. Victor pomoże Sterlingowi odnaleźć córkę, a Sterling spróbuje rozkminić zagadkę tajemniczych samobójstw wśród francuskich oficerów. Padły już trzy trupy, w równych, siedmiodniowych odstępach. Sami przyznacie, że to wzbudza uzasadnione podejrzenia, bo nikt nie wali samobójów z taką dokładnością... No, może Niemcy, bo oni są dokładni, a przynajmniej kiedyś byli. Ale Francuzi... 😉
W tle porwania i tajemniczych samobójstw pozostaje Gdańsk - miasto balansujące na skraju apokalipsy. Zdeptani, stłamszeni i wygłodniali mieszkańcy walczą o przetrwanie, rodzi się religijna sekta, a na ulicach coraz głośniej słychać nawoływania do buntu i rewolucji. Bochus znakomicie oddaje społeczne niepokoje XIX-wiecznych Gdańszczan, lęk przed przyszłością i postępujące zdziczenie. Ludzie w „Schizmie” przypominają wygłodniałe zwierzęta, którymi kieruje już właściwie tylko jeden instynkt - instynkt przetrwania. Przetrwania za wszelką cenę.
W tym świecie ostatnimi sprawiedliwymi wydają się Hamilkar i Victor. Tyle że każdy z nich ma nieco inny kodeks moralny. Cel mają jednak zbieżny, dzięki czemu świetnie się uzupełniają i wspólnie próbują rozwikłać zagadkę zarówno dziwnych samobójstw, jak i porwania Ellie.
„Schizma” to kolejny bardzo dobry kryminał w epickich barwach retro, który zabiera nas do świata upadłego, brudnego i rządzonego brutalnym prawem siły. U Bochusa jest mrocznie, duszno i niebezpiecznie, ale między innymi za to polubiłem Jego twórczość. Do tego dochodzi lekkie pióro autora, dzięki któremu mimo zatkanego nosa, kaszlu i piszczałek w głowie swobodnie płynąłem przez fabułę. A ta dała mi sporo przyjemności - zarówno jako miłośnikowi historii, jak i fanowi mrocznych kryminałów.
Gorąco polecam!





Komentarze
Prześlij komentarz