📼 CASINO ROYALE (1967) 🔻 🆂ꜰɪʟᴍᴏᴡᴀɴɪ 𝟡𝟘

film na podstawie powieści
Iana Fleminga

Sześciu reżyserów, dziesięciu scenarzystów oraz jeden producent, który myślał, że z tą zgrają zrobi hit. W 1954 roku Ian Fleming sprzedał prawa do ekranizacji swojej pierwszej powieści stacji CBS, która bardzo szybko nakręciła „Casino Royale” w ramach serialu „Climax!”. Powiedzieć, że nie była to udana adaptacja, to nie powiedzieć nic, ale zostawmy to krótkometrażowe nieszczęście, bowiem poświęciłem mu już osobny post. Dzisiaj przenosimy się do lat 60. XX wieku, do czasów, gdy powstały już pierwsze „oficjalne” Bondy, czyli te wyprodukowane przez EON Productions, na którego czele stali Albert R. Broccoli oraz Harry Saltzman.

Po tym, jak CBS nakręciło swoje „Casino Royale”, prawa do ekranizacji trafiły w chciwe łapy niejakiego Charlesa K. Feldmana. Broccoli i Saltzman zaczęli negocjować z Feldmanem odkupienie praw do debiutu Fleminga, ale chciwiec chciał położyć łapę na całej serii, co nie spodobało się Broccolemu i jego wspólnikowi. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, a Feldman postanowił nakręcić swój hit. I to taki hit, że wszystkim kapcie miały pospadać razem ze skarpetami.

No i się zaczęło. Zaczęło się od scenariusza, który był przepisywany i zmieniany przez kolejnych scenarzystów. Część z nich wycofała swoje nazwiska z napisów końcowych, a gdy ruszyły zdjęcia, przez plan przewinęło się tylu reżyserów, jakby to był burdel w czasie happy hours. Brak jednej, spójnej wizji doprowadził do tego, że film jest skrajnie chaotyczny, a część scen wygląda tak, jakby nakręcono je bez scenariusza - na czystym spontanie, zakrapianym wódą i twardymi narkotykami.

Oglądając to - a raczej zmuszając się, by dotrwać do końca - miałem wrażenie, że nikt nad niczym nie panuje. Że na tej łódeczce (bo ciężko to nazwać okrętem) nie ma kapitana. Że został zabity i zjedzony przez załogę, a pod wpływem tej wyżerki wszyscy zgłupieli. Objawia się to m.in. pojawieniem się na ekranie kolejnych Bondów, w których wcielają się zarówno faceci, jak i kobiety - w tym Ursula Andress, która ledwie pięć lat wcześniej była dziewczyną Bonda w „Doktorze No”, czy Woody Allen, pasujący do 007 równie mocno jak Artur Barciś do obsady „Niezniszczalnych”.

Powiązanie z „Casino Royale” Fleminga? Wolne żarty! To jest całkowicie osobny byt - coś jak głupi, złośliwy duch. O, mam! Jak jeden z wujów duszka Caspra. Tym właśnie jest dzieło Feldmana, którego ambicją było zrobić konkurencję dla Bondów Broccolego i Saltzmana. W efekcie stworzył parodię - ale nawet nie Bonda, tylko własnych marzeń.

Okej, może nie poniósł porażki finansowej, bo film zarobił na siebie i przyniósł zysk, ale porażka artystyczna musiała być dla Feldmana dotkliwa. Tak czy inaczej, facet zmarł rok po premierze tego filmowego nieporozumienia, a my musieliśmy czekać prawie czterdzieści lat, nim „Casino Royale” wreszcie trafiło w odpowiednie ręce.

Do „Casino Royale” z 1967 roku, podobnie jak do tego z 1954, najlepiej podejść jak do bondowej ciekawostki - czegoś, co istnieje, ma nawet interesującą historię, ale nie niesie żadnej wartości, zwłaszcza artystycznej.

tytuł oryginalny: Casino Royale
reżyseria: Val Guest, John Huston, Ken Hughes, Joseph McGrath, Robert Parrish, Richard Talmadge
scenariusz: Wolf Mankowitz, John Law, Michael Sayers, Val Guest, Ben Hecht, Peter Sellers, Joseph Heller, Terry Southern, Billy Wilder, Woody Allen
obsada: Peter Sellers, Ursula Andress, David Niven, Orson Welles, Joanna Pettet i inni
kraj: USA, Wielka Brytania
czas trwania: 131 min
rok produkcji: 1967
gatunek: komedia 🎬 format: film kinowy
ocena: 💀 1/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

📚 SMOCZA ŁZA | Marta Mrozińska 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ③②⑨

📼 INWAZJA ŁOWCÓW CIAŁ (1978) 🔻 🆂ꜰɪʟᴍᴏᴡᴀɴɪ ②⑥

📚 POZWÓL MI WEJŚĆ | John Ajvide Lindqvist 🔻 🆁ᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ