📼 SMĘTARZ DLA ZWIERZAKÓW (1989) 🔻 🆂ꜰɪʟᴍᴏᴡᴀɴɪ 𝟙𝟘𝟘
Ostatnio, po latach, przypomniałem sobie powieść Kinga „Cmętarz zwieżąt”. Do tego powrotu skłoniło mnie ponowne udostępnienie na SkyShowtime dwóch ekranizacji tej powieści. Obie już widziałem, ale co tam - zawsze to jakaś okazja, żeby stworzyć nowe treści na Mroczne Strony, co nie? 😉 No można przy okazji zweryfikować swój gust i wymagania sprzed lat. I wiecie co? Im jestem starszy, tym - zauważyłem - wymagam od popkultury coraz więcej.
Tak więc po lekturze powieści, która zrewidowała mój pogląd sprzed lat i z książki przeciętnej stała się po prostu słabą, przyszła pora na pierwszą ekranizację. W 1989 roku, czyli sześć lat po opublikowaniu powieści, na ekrany kin wszedł „Smętarz dla zwierzaków” w reżyserii mało znanej Mary Lambert. Za scenariusz odpowiadał sam Stephen King i… no, kurczę, chłop poprawił kilka błędów, które popełnił w książce.
Przede wszystkim nieco wygładził samą opowieść. Sprawił, że stała się bardziej spójna, logiczna i mniej nudna. Pogonił niepotrzebnych bohaterów i skupił się na najważniejszych wątkach. Dzięki temu film uważam za bardziej zjadliwy niż nieszczęsna powieść. Problem w tym, że mamy do czynienia z typowym dla lat 80. horrorem klasy B, a takie produkcje z reguły kiepsko się starzeją. O ile więc scenariusz możemy uznać za najmocniejszy punkt filmu, o tyle warstwa wizualna przedstawia się raczej tandetnie.
Przede wszystkim kuleje tu gra aktorska. Właściwie wszyscy są konsekwentnie drewniani. Denise Crosby, która wciela się w Rachel Creed, momentami zachowuje się tak, jakby sama nie wiedziała, co robi na planie, jaki gest wykonać czy jaką miną nas tym razem uraczyć - kobita jest zagubiona i to mocno widać. Nie lepiej wypada Dale Midkiff w roli Louisa Creeda. To przede wszystkim mizerny aktor, na pewno nie pierwszoplanowy, bo tak dużych ról zwyczajnie nie jest w stanie warsztatowo udźwignąć i "Smętarz dla zwierzaków" jest tego przykładem. Najlepiej wypadł Fred Gwynne w roli Juda, ale to za mało, żeby uznać ten film za choćby przeciętny.
Na "Smętarzu" kuleje też scenografia, no i efekty specjalne. A Miko Hughes jako żywy trup jest już zwyczajnie groteskowy. Paramount przeznaczyło na ten film 11,5 mln dolarów, to w sumie przyzwoite pieniądze jak na horror, ale nie przekłada się to na jakość. Na co poszła ta kasa? Nie mam pojęcia.
W sumie „Smętarz dla zwierzaków” to film poniżej przeciętnej, ale i tak o jedną gwiazdę lepszy niż powieść. Do obejrzenia, ale raczej z nastawieniem, że raczej trochę się pośmiejemy, a niekoniecznie wystraszymy.
scenariusz: Stephen King
obsada: Dale Midkiff, Fred Gwynne, Denise Crosby, Brad Greenquist, Miko Hughes i inni
kraj: USA
_b.jpg)
_p.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz