📼 ŚLEBODA (2024) 🔻 🆂ꜰɪʟᴍᴏᴡᴀɴɪ 𝟙𝟘𝟟
SkyShowtime dopiero rozgaszcza się na polskim rynku, więc póki co nie mamy jeszcze zbyt wielu rodzimych produkcji oryginalnych. Jest „Langer” oparty na powieści Remigiusza Mroza, mamy też „Glinę. Nowy rozdział”, będącego sequelem kultowego serialu Władysława Pasikowskiego. W 2024 roku platforma po raz pierwszy sięgnęła po polski kryminał. Karolina Frankowska i Katarzyna Golenia zaadaptowały powieść "Śleboda" na sześcioodcinkowy serial, którego premiera odbyła się w grudniu 2024 roku. Jest to opowieść o lokalnych układach, grzechach przeszłości i tajemnicach skrywanych przez małą, wiejsko-góralską społeczność. Do tego świata trafia Anka Serafin - młoda doktor antropologii, która przyjeżdża w odwiedziny do kuzynostwa i już pierwszego dnia natrafia na trupa - tytułową Ślebodę. Coś, co początkowo wygląda na atak niedźwiedzia, szybko okazuje się brutalnym morderstwem, którego bynajmniej nie dokonało zwierzę...
„Śleboda” to adaptacja powieści, ale - według mnie - całkiem udana. Scenarzystki sporo zmieniły względem tekstu źródłowego, ale to, co najważniejsze w dziele Kuźmińskich, czyli kryminalna intryga i góralski klimat, zostało zachowane. SkyShowtime zebrało całkiem niezłą ekipę aktorów, którzy doskonale poradzili sobie z niełatwym zadaniem wejścia w kierpce i przemierzenia w nich kamienistej drogi usianej sekretami i zbrodnią. Maria Dębska w roli Anki Serafin to był strzał w dziesiątkę. Również Maciej Musiał, choć nie przepadam za jego grą, tutaj - w roli nadętego dupka - sprawdza się bardzo dobrze. No i Anna Nehrebecka jako Babońka - toż to kreacja na miarę Złotego Globu! Jest też Leszek Lichota i gościnnie pojawia się Jan Englert. Do tej świetnej obsady nie pasuje jedynie, moim zdaniem, Tomasz Karolak. Ten aktorski paździerz może sprawdzać się jedynie w durnych komediach romantycznych i to tylko dlatego, że ich nie oglądam. Na szczęście Karolaka bardziej nie widać, niż widać, więc to akurat plus.
Plusem są też niektóre zmiany fabularne względem powieści. Ot, chociażby rozbudowanie postaci Majki (powieściowej Andżeliki Ślebody) - i to rozbudowanie konkretne, wraz z nowymi wątkami i postaciami orbitującymi wokół niej. Również wątki związane z Hyrnym (jego książkowym odpowiednikiem jest Pysior), jak i cała jego postać, wydają się jeszcze bardziej mroczne i przesiąknięte złem niż u Kuźmińskich. Nie wszystko jednak poszło aż tak dobrze. Motywem „z dupy” jest romansik Anki z komisarzem Chowańcem. To chyba najpoważniejsza ingerencja scenarzystek w osobowość głównej bohaterki. W książce, dowiedziawszy się, że gliniarz ma żonę i dziecko, puszcza go kantem, tymczasem w serialu idzie z nim od razu do stodoły, na siano. Ta decyzja nawet w serialu jest nielogiczna i nie znajduje żadnego uzasadnienia ani we wcześniejszym zachowaniu Anki, ani w jej charakterze. Na szczęście tak zwany „motyw romantyczny” nie jest tu dominujący, a raczej epizodyczny, więc niech Frankowskiej i Goleni będzie na zdrowie. 😏
Więcej wątków i nowe postaci sprawiają, że kryminalna intryga jest bardziej gęsta i właściwie przez cały czas coś się dzieje. Twórcy serialu zadbali o odpowiedni dynamizm oraz zwroty akcji. Całość uświetniają przepiękne zdjęcia Tomasza Augustynka oraz muzyka Mary Komasy i Antoniego Łazarkiewicza. „Śleboda” to bardzo dobre kino telewizyjne, które śmiało możemy postawić obok „Watahy”. Zresztą Michał Gazda - jeden z reżyserów - tworzył również ten serial, a Augustynek realizował do niego zdjęcia, więc znak równości jest tu całkiem na miejscu. Jeśli jeszcze nie widzieliście „Ślebody”, koniecznie nadróbcie zaległości, zwłaszcza że za chwilę wchodzi adaptacja drugiego tomu cyklu z Anką Serafin i Bastianem Strzygoniem - „Pionek”.
scenariusz: Karolina Frankowska | Katarzyna Golenia
obsada: Maria Dębska, Maciej Musiał, Piotr Pacek, Andrzej Chyra, Anna Nehrebecka i inni
kraj: Polska



Komentarze
Prześlij komentarz